W lipcu trzeba być w Wałczu!Takie rzeczy możliwe tylko w Wałczu!! Organizatorzy w trzy godziny zdążyli przeprowadzić Bieg Otwartych Serc, biegi dla dzieci „SportGeneracja”, pohasać po lasach i nacieszyć oko głównym punktem sobotniej imprezy – 5. Wałeckim Biegiem Filmowym. W jego ramach odbyły się Mistrzostwa Polski BiegamBoLubię.
Trudno to opisać. Jest coś takiego podczas lipcowego biegania w Wałczu, że wystarczy zameldować się tu raz. W kolejnych latach nogi same zaniosą po pakiet startowy, albo choćby po to, żeby biegaczom kibicować. – Jestem tu po raz trzeci. O wydarzeniu usłyszałam oczywiście na antenie radiowej Trójki. Przyznam, że nie ma drugiej takiej imprezy w całym kalendarzu biegowym. Startuje często, ale takiej energii jaka jest w Wałczu jeszcze nie spotkałam. Czuć, że miasto żyje bieganiem. Zawsze jest mnóstwo kibiców. Do tego malownicza trasa „dyszki” i co roku gwarantowana pogoda. Nie wiem jak to robią organizatorzy. Chyba zawarli jakiś tajemny pakt i mają co roku świetną aurę. – śmiała się Joanna Lesiak z Warszawy.
Fot. Bieg filmowy
Festiwal biegowy w Wałczu, jak co roku, rozpoczął Bieg Otwartych Serc. To biegowy symbol wsparcia idei transplantacji. Do Wałcza zawsze przyjeżdża spore grono ludzi po przeszczepach różnych organów. Całą grupą opiekowała się Alicja Chachaj z fundacji „Tak dla transplantacji”. – Jesteśmy wdzięczni organizatorom za współpracę od pierwszego biegu filmowego. Dla nas to szansa, żeby o idei transplantacji było głośniej. Większość z nas uzyskała dzięki niej szansę na drugie życie. Dziś jest z nami na przykład mała 8 letnia Ula. Od siedmiu lat żyje ze sztucznym sercem, no i żyje pełnią życia. Właśnie podczas dziecięcych psot złamała rękę, ale w Biegu Otwartych Serc weźmie udział – opowiadała.
Tuż po starcie biegu charytatywnego chętni na biegowy wypad do lasu udali się w kierunku ulicy Rzecznej. Tam czekały na nich autokary i zabrały całe towarzystwo w leśne odstępy. Z biegaczami zabrał się znany dziennikarz radiowej Trójki i TVP 2 Michał Olszański – To było ciekawe przeżycie. Autobus wywiózł nas głęboko do pięknego lasu. Czułem się trochę jak podczas zakładowej wyprawy na grzyby. Stroje biegaczy przypominały mi, że jestem tu jednak w innym celu. Tuż przed startem imprezy BiegamBoLubię Lasy jeden z leśników odegrał na trąbce efektowną melodię myśliwską, potem odliczyliśmy od dziesięciu w dół i dałem znak do startu. Wśród uczestników było całe mnóstwo leśników. Nic dziwnego – bieg na „piątkę” był przecież jednocześnie mistrzostwami Polski tej grupy zawodowej – relacjonował.
Fot. 5. Wałecki Festiwal Biegowy. Biegi dzieci „SportGeneracja”
W Wałczu nie ma czasu na nudę. Pięć minut po starcie BiegamBoLubię Lasy z wałeckiego rynku ruszyło dokładnie 666 osób w 5. Biegu Filmowym. Tu i tam podpytywano skąd taki, a nie inny limit startujących. Z wyjaśnieniami pośpieszył dyrektor festiwalu Paweł Januszewski. – Wiem, że skojarzenia z liczbą 666 są jednoznaczne. Uspokoję jednak wszystkich wierzących i praktykujących. Jak wiadomo jesteśmy związani z radiową Trójką. Trójkowy limit 333 osób nie wytrzymał próby czasu. Chętnych do startu było zbyt wielu i podwoiliśmy tę liczbę. W przyszłości pewnie ją potroimy, bo popyt znów był większy niż podaż. Cieszę się, że w kilka lat razem z całym sztabem ludzi tu na miejscu , a zwłaszcza z Anną Gródką i Małgorzatą Januchowską udało nam się stworzyć i wypromować dobrą imprezę biegową – podsumował. Dyrektor pytany o najmocniejsze strony imprezy odparł krótko – Siłą są ludzie. Ci, którzy bieg organizują i ci którzy startują. Większość zna się już dobrze, bo są w Wałczu nie po raz pierwszy. Wydaje mi się, że zrobiliśmy coroczne biegowe spotkanie przyjaciół.
Fot. 5. Wałecki Festiwal Biegowy. Spartanie Dzieciom.
Pewnie dyrektor ma z tą przyjaźnią rację, ale na czas rywalizacji przyjaciele ostro ze sobą konkurują. Warto było zerknąć na ostatnie kilkaset metrów w Mistrzostwach Polski BiegamBoLubię. Kilkaset metrów przed metą było ich trzech. Dwóch Bartków – Wiligalski z Torunia i Osior z Wydmin oraz Piotrek Suchenia z Gdyni. Każdy jest świetnym biegaczem i każdy miał chrapkę na zwycięstwo. W kapitalnym stylu zwyciężył Osior czym zaskoczył samego siebie. – Nie zamierzałem w Wałczu biegać. Mam lekką kontuzję mięśniową, jestem po wyczerpujących startach i chciałem tym razem pokibicować. Atmosfera na rynku w Wałczu jest jednak taka, że przebrałem się i stanąłem do wyścigu. Biegło mi się na tyle, dobrze, że postanowiłem bić o się zwycięstwo. Udało się i przyznam, że jestem bardzo szczęśliwy. Zawsze po cichu marzyłem, żeby być mistrzem Polski BBL. Jestem w tej akcji trenerem od 4 lat i mam prawo czuć się jej częścią. Teraz jestem też jej mistrzem. Hura!! – cieszył się tuż po biegu.
Dodajmy jeszcze, że mistrzynią Polski BBL została Agnieszka Pietsch – Fulbiszewska z Gubina. Agnieszka wygrała zresztą rywalizację wśród pań także w Biegu Filmowym. Zwycięzcą tej imprezy wśród panów został Ukrainiec Anton Potocki, który po biegu mówił, że ma polskie nazwisko, więc tym bardziej smakuje mu wygrana w naszym kraju.