Wałecki Bieg Filmowy. Spotkanie biegaczy z historią Wunderteamu

Trasa Wałeckiego Biegu Filmowego przebiega przez Cenralny Ośrodek Olimpijski, miejsce szczególne dla historii polskich biegów długodystansowych. To tutaj hartowało się żelazo mięśni i płuc podopiecznych legendarnego trenera Jana Mulaka. Historia Wunderteamu zasługuje na film i dziw bierze, że nikt jeszcze jej nie uwiecznił na srebrnym ekranie. Zapraszamy na podróż w czasie.

Jan Mulak – powstaniec Warszawy, żoliborzanin, sportowiec, dziennikarz, trener, działacz, senator. Lista jego zasług jest długa. Jednak najbardziej znany jest jako twórca Wunderteamu – cudownej reprezentacji lekkoatletycznej, która w latach 1956-66 święciła triumfy na arenie międzynarodowej. W tamtych czasach nie było jeszcze mistrzostw świata, a najwyższą rangę miały mecze międzypaństwowe.

Mało kto wie, że ma jeszcze jedną zasługę dla polskiego sportu – odkrył dla niego Wałcz. W latach 50-tych szukał miejsca na zgrupowanie klimatyczne. Reprezentacja przygotowywała się do wyjazdu do Finlandii i trzeba było zapewnić jej warunki podobne do tych panujących na pojezierzu fińskim.

jan mulak

Fot. Jan Mulak. Historia Wunderteamu.

Jan Mulak podróżował po Polsce, rozglądał się i w końcu znalazł Wałcz. W tym mieście położonym nad dwoma jeziorami przed II wojną światową należącym do Niemiec, znajdował się ośrodek sportowy z bieżnią. Trener Mulak postanowił, że właśnie tam przyjedzie trenować ze swoimi podopiecznymi. Początkowo spali w namiotach i żywyli się konserwami. Prawdziwy obóz przetrwania.

Niektórzy z nich wspomniali po latach, że położonej w lesie bieżni nie było widać spod warstwy wysokich traw i że ona się tam znajduje, wierzyli trenerowi na słowo. Przed treningami centymetr po centymetrze pielili track i po jakimś czasie ich oczom ukazała się rzeczona bieżnia.

Na tej bieżni potem Zdzisław Krzyszkowiak ustanowił rekord świata w biegu na 3000 metrów z przeszkodami.

w1

Fot. Historia Wunderteamu

Szkoła Mulaka

Jan Mulak był innowatorem i śmiało można powiedzieć, że opracował własną metodę treningową. Nie mógł wzorować się na zagranicznych, ponieważ nie przystawały one od powojennej polskiej rzeczywistości. Jego podopieczni nie należeli raczej do rosłych atletów i pierwsze, czego potrzebowali nie były na pewno mocne, intensywne treningi. Musieli najpierw odbudować ogólną sprawność fizyczną i kondycję. Dlatego Mulak aplikował im trucht. Sposób przetestował na sobie, w czasie wojny. Po zapaleniu płuc ledwie mógł się ruszać i postanowił wrócić do dyspozycji właśnie dzięki najlżejszej formie biegu. Udało się.

Co było ważne, trener wyciągnął biegaczy ze stadionów do lasu. Jak mawiał, las lepiej pobudza cały organizm. Potem do treningów dodał bieg zmienny, nazywany również tajemnicą sukcesu Wunderteamu. Stosował też tzw. zabawę biegową, choć jak wiedzą biegacze, wcale podczas niej nie jest nikomu do śmiechu.

Metoda ta polegała na stosowaniu odcinków o różnej długości lub czasie trwania i różnej intensywności. Czas takie treningu wynosił od kilku do kilkudziesięciu minut. Można było dowolnie ustawiać – zmieniać długość odcinków bieganych szybko i intensywnie, czas odpoczynku, teren.

Taki trening przyniósł oczekiwane efekty i z grupy rachitycznych amatorów, powstała grupa mocnych biegaczy, którzy walczyli jak równi z równymi z reprezentantami ZSRR i USA – dwiema potęgami lekkoatletycznymi ówczesnego świata.

Wszystko zaczęło się w Wałczu, gdzie doszło do pierwszego spotkania członków Wunderteamu…

Biegacze biorący udział w 7. Wałeckim Biegu Filmowym będą mieli okazję odwiedzić miejsca związane z Wunderteamem.  

wunder team

Fot. Wunderteam. Wałecki Festiwal Biegowy